Nowe posty każdego tygodnia!

Zamek Św. Barbary - część pierwsza. Oczy i dusza Alicante

Zamek św. Barbary w Alicante

Pewne miejsca w Alicante są oczywiste, ale to nie znaczy, że już niewarte zwiedzenia. Jednym z nich jest oczywiście Zamek Św. Barbary, górujący nad całym miastem. Jego historia jest tak ogromna i rozłożysta, jak on sam, dlatego pozwól, że przedstawię Ci ją w częściach. Dzięki temu zobaczysz, że to co jedni oglądają przez godzinę, dla Ciebie może być miejscem, w którego opowieściach możesz zatracić się przez tygodnie.

Są w Alicante miejsca, które po prostu się odwiedza. I są takie, bez których trudno zrozumieć całe miasto. Zamek św. Barbary zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Widać go niemal od razu, w zależoności od kiernku przylotu czasem nawet z okien samolotu. Dominuje nad miastem, wyrasta ponad dachy, port i plażę, jakby od wieków pilnował wszystkiego, co dzieje się w zatoce. Nic dziwnego — stoi na szczycie góry Benacantil, około 166 metrów nad poziomem morza, w miejscu, które od dawna miało ogromne znaczenie strategiczne. Stąd można było kontrolować nie tylko samo Alicante, ale też linię wybrzeża i okoliczne tereny.

I może właśnie dlatego Zamek św. Barbary nie jest zwykłym zabytkiem do odhaczenia na liście atrakcji. To miejsce, od którego najlepiej zacząć opowieść o Alicante. Bo zanim pojawiły się dzisiejsze promenady, restauracje i wakacyjny rytm miasta, było wzgórze, była twierdza i była potrzeba obrony tego fragmentu wybrzeża.

Dziś zamek kojarzy się przede wszystkim z widokiem. I słusznie, bo panorama stąd naprawdę robi ogromne wrażenie za każdym razem, a uwierz mi — byłem tam tysiące razy o każdej porze dnia i nocy, w różnym stanie. Widać morze, port, starą i nową część miasta, a przy dobrej pogodzie cała okolica układa się w jedną szeroką, jasną mapę Costa Blanca. Jakby region w pigułce czy raczej pigule. Ale jeśli zatrzymać się tu na chwilę dłużej, szybko wychodzi na jaw, że nie chodzi tylko o krajobraz. Za tym miejscem stoi długa historia, a jej początki sięgają czasów muzułmańskich. Oficjalne materiały turystyczne Alicante wskazują, że dzieje twierdzy sięgają średniowiecza islamskiego, a późniejsze wieki przyniosły kolejne rozbudowy, przebudowy i wojenne epizody.

Sama nazwa też nie jest przypadkowa. Zamek nosi wezwanie św. Barbary dlatego, że według historycznych przekazów został zdobyty przez wojska księcia Alfonsa Kastylijskiego w dniu św. Barbary, 4 grudnia 1248 roku. To jeden z tych momentów, w których historia zostawia ślad nie tylko w kronikach, ale nawet w nazwie miejsca.

To jednak dopiero początek.

Bo Zamek św. Barbary to nie tylko jedna data i nie tylko jeden widok. To miejsce, które było przebudowywane przez kolejne epoki. Najstarsze partie wiąże się z wcześniejszymi fazami twierdzy, później dochodziły elementy średniowieczne i nowożytne, a całość przez stulecia dostosowywano do nowych zagrożeń i nowych sposobów prowadzenia wojny. W oficjalnych opisach podkreśla się też, że jest to jedna z największych średniowiecznych fortec w Hiszpanii, a jego układ obejmuje trzy części położone na różnych wysokościach i pochodzące z różnych okresów.

To właśnie sprawia, że ten zamek tak dobrze nadaje się na serię naszych opowieści.

Nie da się uczciwie opisać go w jednym tekście. Zbyt wiele tu warstw. Jedna opowieść prowadzi do następnej. Najpierw jest samo wzgórze i pytanie, dlaczego akurat tutaj powstała warownia. Potem przychodzi czas na okres muzułmański i pierwszą twierdzę. Później na zdobycie zamku, jego chrześcijańskie dzieje, rozbudowę, wojny, oblężenia, zniszczenia, odbudowę. A obok faktów zawsze pojawiają się jeszcze legendy, bez których stare zamki nigdy nie są do końca kompletne.

I chyba właśnie to najbardziej mnie w nim przyciąga. Że można spojrzeć na niego na dwa sposoby.

Pierwszy jest prosty: to piękny punkt widokowy nad Alicante. Miejsce, do którego idzie się dla panoramy, zdjęć i chwili oddechu nad Morzem Śródziemnym.

Drugi jest znacznie ciekawszy: to kamienna kronika miasta. Taka, w której każda epoka zostawiła swój ślad. Jedne fragmenty są dobrze udokumentowane, inne bardziej domyślne, a jeszcze inne obrosły opowieściami powtarzanymi z pokolenia na pokolenie.

Dlatego tę serię zaczynam właśnie tutaj.

Nie od plaży. Nie od promenady. Nie od kawy z widokiem na port. Tylko od miejsca, które przez wieki patrzyło na Alicante z góry i widziało więcej niż ktokolwiek inny.

W kolejnej części cofniemy się do samych początków i przyjrzymy się temu, dlaczego wzgórze Benacantil było ważne jeszcze zanim zamek stał się symbolem miasta.

Najnowsze posty

Zobacz wszystkie