Szok piłkarzy Borussii. Kazali im zagrać mecz.

Piłkarze to lalusie.

Zarabiają za dużo.

Są rozpieszczeni.

Nie mają ambicji…

…oprócz szlajania się po galeriach handlowych i modnych klubach.

Prowadzają się z pustymi lalami.

Myślę, że każdy spotkał się z choć jedną z tych opinii. Mnie też się to przydarzyło wiele razy. Słyszałem je od osób publicznych jak i od niektórych znajomych (którymi już nie są). Zawsze wtedy stawałem po stronie piłkarzy. Broniłem ich, choć czasem nie było to łatwe. Istnieje bowiem szerokie grono zawodników, którzy swoim sposobem bycia dostarcza takich inspiracji.

Po ostatnich wydarzeniach w Dortmundzie jednak nie wytrzymałem. To, co wydarzyło się na drodze zawodników jadących na mecz, jest potworne. Tej nocy zapewne ani piłkarze, ani ich rodziny nie zapomną, a strach będzie towarzyszył im jeszcze przez wiele miesięcy. Myślę, że wiele tłumaczyć nie trzeba. Natomiast późniejsze reakcje piłkarzy i trenera oraz sporej części piłkarskiego świata były żenujące. Przyznam – wielu z nich teraz okazało się lalusiami.

Kilku zawodników i trener Thomas Tuchel miało pretensje do piłkarskich władz, że mecz nie został przełożony o tydzień. Że potraktowano ich, jakby w autobus uderzyła nie bomba, a puszka po piwie. Chcieli zagrać mecz w jakiejś niedalekiej przyszłości. Jednak nikt nie wie, kiedy miałoby się takie spotkanie odbyć, by zachować odpowiedni rytm Ligi Mistrzów.

Po pierwsze, ingerencja w system rozgrywek jest dokładnie tym, czego oczekiwali terroryści. Zamach, który był wybitnie nieudolny, spełniłby swoje zadanie właśnie wtedy, gdyby z jego powodu spotkanie przełożono.

Celem zamachu było nie tylko zabicie piłkarzy, ale również sparaliżowanie wielkiej Ligi Mistrzów. Dlatego właśnie tacy psychole atakują często w środkach masowej komunikacji. Nie tylko ze względu na duże stężenie ludzi w jednym miejscu, ale jednoczesny i automatyczny wpływ na życie wielu tysięcy innych ludzi. Choćby pasażerów na innych lotniskach, których lot zostaje odwołany. Czy pracowników sektora transportowego, którzy muszą uczestniczyć w niestandardowych procedurach.

Po drugie, sytuacja dotyczyła obu drużyn. Dla piłkarzy AS Monaco ta noc również była pełna niepokoju, a większość zawodników zasnęła dopiero nad ranem, o czym wspominał Kamil Glik. Nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie francuska drużyna podjęła kroki w celu anulowania meczu i ustalenia walkowera. Wszak gospodarze meczu nie potrafili zapewnić również im odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

Tyle razy słyszałem z ust piłkarzy wielkie słowa o gotowości do boju, odwadze, walce. W słowniku piłkarzy zawsze jest wiele określeń z języka wojskowego. Kiedy któryś z nich gra z urazem, robi się z niego bohatera. Tak, jakby tysiące kobiet codziennie nie pchało skrzynek w marketach mimo bólu i krzywego kręgosłupa. Okazało się jednak, że ci sami zawodnicy zachowują się jak cioty, gdy sytuacja jest rzeczywiście groźna. Gdy coś rzeczywiście ma znaczenie dla ich życia, a nie są to przegrane derby. To ich przerasta.

Luksusowe życie, uwielbienie fanów i gra w klubach będąca marzeniem wielu młodych chłopaków utwierdzało ich w przekonaniu o wyjątkowości, ale również o nietykalności. Żyli w przekonaniu, że funkcjonują w jakiejś specjalnej strefie. Że problemy ludzkości ich nie dotyczą. W wielu przypadkach rzeczywiście tak było. Większość piłkarzy nawet nie zbliża się do metra, a na mecze latają czarterami. Po wydarzeniach w Dortmundzie piłkarze Borussii spadli na ziemię. Nagle okazało się, że żyją w tej samej rzeczywistości, co reszta obywateli. Że pieniądze, status społeczny nie ma dla terrorystów znaczenia. Że bomby wybuchają tuż obok nich.

Ale czy do nich to dotarło? Nie. Reakcja większości pokazała, że domagają jak najszybszego przywrócenia do tej ochronnej bańki. Mecz, który tysiące kibiców kosztował setki euro i wykorzystane urlopy w pracy, pracowników wiele godzin i sił przygotowań, telewizje prawa transmisyjne (m.in. dzięki którym piłkarze zarabiają dużo pieniędzy) ma być przełożony! Bo ci żołnierze, dający z siebie wszystko w każdej ligowej kolejce, zostawiający krew, pot i łzy…wystraszyli się i nie byli w stanie wykonywać swoich obowiązków.

Czasy, w jakich przyszło nam żyć, nie są bezpieczne. Nie jest to również zjawisko przypadkowe. Dlatego grając w niemieckiej drużynie przyjąłbym taką sytuację za standardową. I albo się z tym pogodził, albo szybciej wyruszył do Chin.

A reakcja na takie wydarzenia powinna być zawsze taka sama: business as usual.

2017-06-29T13:55:26+00:00
%d bloggers like this: