Przejrzałem listę 100 najbogatszych Polaków. Już wiem, dlaczego nie będziesz bogaty.

O tym, że ludzie lubią wiedzieć o pieniądzach innych, wiadomo już było przed wymyśleniem pierwszej waluty. Jedni się do tego przyznają, drudzy szpiegują portfele innych po cichu. Nawet jeśli jest to zatajone, na pewno wiesz, ile zarabia choć jeden kolega z pracy, twoja siostra i jej brat, a także wiesz, w jakiej postaci wynagrodzenie przyjmuje sekretarka w korpo. Większość ludzi wartościuje swoje zarobki (a co za tym idzie, jakość swojego życia), porównując je z zarobkami innych ludzi.

Przeglądanie listy setki najbogatszych tylko pozornie jest rozrywką. Zawsze naiwnie spodziewam się tam ciekawych historii typu: wymyślił aplikację eliminującą kaca (serio! Chociażby taką, która analizuje zawartość alko i wskazuje moment krytyczny), stronę do zarabiania 100$ w ciągu dnia jednym kliknięciem (i żeby mnie ktoś za to nienawidził!), czy jakiegoś urzędnika po zliczeniu wszystkich uzyskanych korzyści majątkowych przez niego i pozostałych członków rodziny. Od kilku lat przeglądam tę listę z bardzo prozaicznego powodu: szukam inspiracji. Inspirację rozumiem jako podsunięcie pomysłu, ale też jako potwierdzenie, że można stworzyć coś prostego, kliknąć dwa razy i czekać, aż zadzwonią z banku, że : – Panie, już się nie mieści!

Niestety, to się nigdy nie stało i pewnie nigdy nie stanie. Jeśli myślisz, że twórcy aplikacji sprzedawanych za miliony są dobrymi przykładami, to się mylisz. Zazwyczaj, nawet za prostym rozwiązaniem kryją się lata pomyłek, nieudanych realizacji, porażek, mieszkania w pustostanach, albo kilku lat biedowania, żeby wpaść na ten jeden, genialny, przynoszący miliony pomysł.

Jak napisał Rory Vaden, ludzie sukcesu robili to, na co nie mieli ochoty, aby dotrzeć tam, gdzie teraz się znajdują. I nie, nie dotyczy to większości, którzy nienawidzą swojej pracy. Milionerzy robili to, co trudne, czego zwyczajny człowiek boi się podjąć i idzie na łatwiznę. Bo praca w miejscu, w którym ktoś nie chce pracować, ale nic z tym nie robi, jest pójściem na łatwiznę. Pomimo codziennego wysiłku, żeby wytrzymać te 8 godzin.

I jeszcze jedna, istotna sprawa. Przyjrzyjmy się rodzajom działalności pierwszej setki bogatych:

  1. Inwestor. (Chemia, infrastruktura, energetyka)

  2. Inwestor. (Produkcja kauczuku emulsyjnego, ceramika sanitarna i deski podłogowe)

  3. Inwestor. (Produkcja kauczuku emulsyjnego, media)

  4. Inwestor. (Obuwie, nowe technologie, galerie handlowe)

  5. Inwestor. (Produkcja lekarstw)

  6. Inwestor. (Grupa finansowa)

  7. Producent mebli i materacy.

  8. Inwestycja. (Linie lotnicze)

  9. Producent kabli.

  10. Inwestor. (Sektor przemysłowy: chemia i części samochodowe, metale nieżelazne i hutnictwo).

Oczywiście, nie są to jedyne profile działalności wyżej wymienionych. Główne, albo te, którymi chcieli się pochwalić. Jak widać, najbogatszymi ludźmi nie stają się ci, którzy tworzą wynalazki. Oni inwestują w tych, którzy zazwyczaj też ich nie robią, a udoskonalają już to, co wynalezione. Jak przewidywał Robert Kyiosaki, przyszłość należy do inwestorów i przedsiębiorców.

Tak, większość ludzi nie ma pojęcia, jak inwestować. Na czym to polega, ile pieniędzy wymaga i czy zwróci się po miesiącu, czy dopiero po trzech. Nic w tym dziwnego, bo to wiedza trudna, wymagająca poświecenia i kapitału, a i skutecznie utajniana przez ją posiadających. Ale to wszystko nadal nie oznacza, że nie możesz być w życiu przynajmniej majętnym.

Ci ludzie ze sławnej listy mogą mieć wszystko. Ale większość nie potrzebuje posiadać wszystkiego, żeby wieść szczęśliwe życie. Ja też jestem wśród nich. I wiem, że dla takich jest ścieżka, którą liczni już przeszli. Jeśli jesteś zupełnie zielony w sprawach inwestowania na giełdzie, rynkach, w branżach itd. to po prostu inwestuj w siebie. W poszerzanie swoich umiejętności (mniej wiedzy) i horyzontów. Nie oznacza to wcale przyzwolenia na robienie wszystkiego i niczego. Skup się na jednej dziedzinie i ją udoskonalaj, aż osiągniesz poziom eksperta. Staraj się z tym dotrzeć do jak największej ilości ludzi, a przynajmniej do twojego targetu. Bo twoje doświadczenie będzie nic nie warte, jeśli nie dotrze do odpowiedniej ilości odbiorców. Porównuj się ze sobą, nie z innymi, i sprawdzaj, czy robisz progres. Odkładaj w czasie gratyfikację. Nie ograniczaj się, tylko szukaj rozwiązań. I pamiętaj, że realizowanie nawet ciekawych pomysłów i biznesów, to w pierwszej fazie 60 – 70 % zwykłej, nudnej i żmudnej pracy, której nie wykonują ci, którzy już zawsze będą przegranymi.

A, i naucz się inwestować.

2017-06-01T13:39:46+00:00
%d bloggers like this: