Podsumowanie piłkarskiego weekendu + bonus Adu.

  1. Igor Angulo – nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić. 33-latek, który wcześniej tułał się po niższych ligach hiszpańskich, z łatwością pakuje gole mistrzowi Polski, wicemistrzowi Polski, a Wiśle strzela hattricka. A może on po prostu pokazuje normę, jaką powinien wykazywać się średniej klasy napastnik w każdym zespole Ekstraklasy. Zwyczajnie brak mu w niej konkurencji. Inne zespoły za skutecznych napastników uważają często piłkarzy strzelających gole w co trzecim meczu, a niesamowitym wyczynem jest strzelanie po golu w trzech meczach z rzędu. Angulo pokazuje, że liczy się coś innego, niż wpis w CV o pobycie na ławce w 2 lidze niemieckiej.

  2. Płynnie można przejść do tematu Legii – ta znów ma problem ze skutecznością, więc w rewanżu z Astaną ma szanse małe, a nawet mniejsze. Tyle jest tego gadania o braku słabych zespołów, wyrównanym poziomie itd. Ale mistrz Polski osłabionego przez 3/4 meczu czerwoną kartką beniaminka powinien rozstrzelać >5:0 rezerwowym składem.

  3. Faul Grzegorza Barana – właściwym komentarzem do tego przewinienia jest pominięcie słowa „Grzegorza”.

  4. Zwierzenia Tomasza Brzyskiego mogą być cenną wskazówką. Jeśli nie jest się Neymarem i gra się w drużynie mistrza Polski, to trzeba liczyć się z większą presją i ciągłym udowadnianiem swojej pozycji w drużynie. Bo w ślad za wielką presją idą proporcjonalnie większe nagrody. Nie tylko forsa, ale i udział np. w Lidze Mistrzów. W życiu warto więc zacisnąć zęby i wypełniać swoje zobowiązania. bo w dzisiejszym świecie sytuacja zmienia się dynamicznie, a nagroda może być bliżej, niż myślisz.

  5. Arka Gdynia – niech im się wiedzie w tej Danii, choć ich wyniki ograbiają Ekstraklasę z resztek logiki.

  6. Zapowiedź rewolucji w Ekstraklasie – po wycieku dokumentów z wartością kontraktu z Totalizatorem Sportowym i wizerunkową stagnacją Ekstraklasy, każdego chyba ucieszy zapowiedź zmian we władzach ligi i powrót do Rady Nadzorczej Zbigniewa Bońka. Może i też ma swoje wady (może, bo ja ich nie widzę), ale przeciętnemu kibicowi prezes PZPN kojarzy się z sukcesami, dobrą zmianą i biznesowym zacięciem. Na tę chwilę tylko on może przyciągnąć bogatych sponsorów. Nawet jeśli nie bezpośrednio, to jego osoba z pewnością przekona ewentualnych kontrahentów. Brak pazerności Bońka powoduje, że przy ustalaniu nowych kontraktów będzie kierował się wypełnianiem misji, a nie własnego konta.

  7. Neymar – wszystkim, którzy oceniają jego wybór, odsyłam do mojego wpisu o piłakarzach wyjeżdżających do Chin. Zawodnicy mają różne cele i ambicje. Dla wielu jest nie do pomyślenia uciekać z takiej firmy, jak Barca, mając pozycję Brazylijczyka. On ma jednak ambicje bycia postacią pierwszoplanową w drużynie i chęć zdobycia Złotej Piłki, do czego ma przecież predyspozycje. W katalońskim zespole główną rolę gra Messi, która jest oczywiście niepodważalna. Neymar nigdy tego nie okazywał, ale być może animozje narodowe mają również swoje znaczenie. Bo w przypadku wielkich firm, pieniędzy i ogromych sukcesów często to właśnie takie detale i drobnostki ponownie zyskują kluczowe znaczenie. Chłopak zamiast narzekać na pozycję Leo, niczym Ibra, zwyczajnie korzysta z usług pracodawcy, który oprócz pieniędzy gwarantuje mu spełnianie osobistych celów. Włodarze i kibice Barcelony powinni się również zastanowić, czy jest sens na siłę zatrzymywać piłkarza, który z powodu ich niespełniania popadnie we frustrację i marazm.

          Wkurza mnie również brak klasy i groźby Josepa Marii Bartomeu, że pozwie PSG do UEFA, albo i do jeszcze innego trybunału. Przy podpisywaniu kontraktu z Neymarem i wpisywaniu kwoty odstępnego do głowy mu pewnie nie przychodziło, że ktoś mógłby z niej skorzystać. Ale znalazł się taki ancymon z Kataru, więc trzeba się umieć zachować, przeżyć to jakoś, pierdolnąć flaszkę, przeprosić kibiców i obiecać wszystkim wyciągnięcie wniosków. Bo jednak bez przesady, w Barcelonie zostanie jeszcze kilku fajnych grajków, a opuszczającym zespół nie jest wspomniany najlepszy jej zawodnik. Nie ma co płakać, ale też warto zachowywać się zgodnie z tak reklamowanym hasłem „o czymś więcej, niż klub”.

  1. Liczba transferów w Tottenhamie – kluby Premier League biją rekordy wydanych pieniędzy na transfery, ale z czołówki ligi wyłamuje się Tottenham. Na razie wydali równe 0 zarówno w funtach, jak i w euro. Oddali za to Kyle’a Walkera do Manchesteru City. Prezes klubu, Daniel Levy przemawia: ” – rynek transferowy jest niezrównoważony, ceny za piłkarzy są zbyt wysokie”. Czy za wysokie, czy za niskie, o tym decyduje rynek. No cóż, może jednak stereotypy o skąpstwie pewnych nacji nie są wyssane z palca. A zarobione sumy za piłkarzy można pokazywać kibicom w gablocie klubowego muzeum, jako substytut nowych graczy i sukcesów w drużynie.

  2. Freddy Adu w Sandecji – jak się jeździ bez celu po całym świecie, można w końcu wylądować nawet w Nowym Sączu. Ostatnie miejsce i moment, by się jeszcze opamiętać, bo dalej już tylko Sosnowiec. A jeśli to zabieg marketingowy, to tylko przyklasnąć.

  3. Forma Glika – mimo przegranego meczu o superpuchar Francji z PSG, Kamil pokazuje, że jest w formie. To świetna wiadomość także w kontekście reprezentacji Polski. Oby się nic nie zepsuło, bo na Mudial już tak blisko, jak z apartamentu do Carrefoura.

2017-08-01T04:48:08+00:00
%d bloggers like this: