Matura? Nie zdawałbym. Czy egzamin dojrzałości ma znaczenie?

Odkąd pojawiły się środki masowego przekazu, matura z egzaminu przekształciła się w medialne zjawisko. To temat, który elektryzuje znaczną część narodu. Większość ludzi w Polsce maturę zdała, będzie zdawać lub właśnie zdaje. Telewizja ma żniwa, bo matura to news-gotowiec. Oprócz przewidywania tematów, przesądów, dowiemy się również, jak ten czas wspominają rożne znane i jeszcze mniej znane gwiazdki. Po całej medialnej spirali i nadmuchaniu balona pojawią się również rady, jak nie dać się zwariować i  poradzić sobie z egzaminowym napięciem.

Większość maturzystów w tym czasie szuka ukojenia i trafia na wiele treści, które podpowiadają, jak maturą się nie stresować i podejść do niej na zimno. Te rady działają dokładnie tak samo, jak deklaracja dziewczyny tak, możesz iść sam na imprezę. Po chwili euforii, wszystkie wątpliwości wracają ze zdwojoną siłą i wiesz, że jesteś w dupie.

Prawda jest taka, że stresu nie da się wyeliminować radami. Można go jedynie chwilowo wyciszyć. Mając te 18 lat, niezwykle trudno jednak jest oszukiwać swój mózg.

Uczeń stresuje się tym, że czegoś nie wie. I nie chodzi o możliwe epoki na maturze, ale o to, co po niej go czeka.

W Polsce młody człowiek uczy się (przymusowo) kilkanaście lat i bez przerwy jest oceniany. Dzień w dzień, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc, później na półrocze i ostatecznie, na koniec roku. Do tej presji przykładają się rodzice, którzy, tak jak nie mieli pomysłu na siebie, tak często nie mają na swoje dzieci. Czyszczą więc codziennie swoje sumienia, pilnując ich ocen i zachowania. Wierzą, że wysokie stopnie to najlepsza droga do udanej przyszłości, bo zwyczajnie nie znają innej.

Najłatwiej więc rzucić siebie i bliskich w wir. Siebie w wir pracy, dzieci w wir szkoły i w tej bierności tkwić przez całe lata.

Tak wygląda standardowa ścieżka szkolnej kariery przeciętnego ucznia. Stąd, na samym końcu, bierze się ta maturalna niepewność. Nie wiadomo, co nas czeka po niezdanej maturze. Ale wiadomo, co czeka po zdanej. I to wcale nie uspokaja.

W tym zamieszaniu mało kto zastanawia się nad tym, czy matura w dzisiejszych czasach ma sens. I czy rzeczywiście ma wpływ na życie człowieka w takim stopniu, na jaki wskazywałby towarzyszący maturze zgiełk i splendor. Piszę to dla tych, którzy zamiast doraźnych rozwiązań wolą mieć świadomość tego co robią i wziąć sprawy w swoje ręce. I którzy czują, że wybór ścieżki matura – studia – praca w dzisiejszych czasach jest czymś szalonym.

Matura to przede wszystkim jedna wielka niesprawiedliwość. Nie ma żadnego logicznego uzasadnienia, dlaczego po tylu latach nauki mamy być kolejny raz poddawani ocenie. To tak, jakby piłkarze trenowali cały rok po to, by zagrać jeden, decudujący mecz w sezonie. O kilku miesiącach może zdecydować jeden dzień.

Nie wierz ludziom, którzy wciąż powtarzają, że liczy się papierek. Nie liczy się już dawno, oprócz najnudniejszych na świecie biurowych i urzędniczych zawodów. Przedsiębiorcy już dawno zaczęli zwracać uwagę na efektywność pracy i rzeczywiste umiejętności, a nie na plik certyfikatów i pseudoszkoleń.

Ponadto, myśląc w ten sposób od razu zakładasz, że w życiu stać cię będzie jedynie na pracę dla kogoś, a nie na realizowanie własnych celów, biznesów i marzeń.

Sztuką jest też odpowiednie zadawnie pytań samemu sobie. Spójrz na zadania maturalne z innej perspektywy. Czy widzisz w nich jakiś związek z problemami, które trzeba rozwiązywać w prawdziwym życiu? Czy uczą one pomgania innym ludziom, rozwiązywania ich problemów (czyli tego, na czym zarabia się o pieniądze)?

Nie.

Uczą teorii na temat świata, która albo nie jest ci w ogóle potrzebna, albo możesz ją w każdej chwili sprawdzić w Internecie. I naprawdę, nie ma żadnego realnego powodu, dla którego miałbyś te dane przechowywać w głowie.

Nie jestem zwolennikiem budowania teorii spiskowych, ale współczesny system edukacji uważam za proces selekcji baranków. Na lepszych i gorszych. Na umysłowych i fizycznych. Na tych, co przedłużą sobie bezproduktywność pod pretekstem zdobywania kolejnej porcji teorii i na tych, których zakwalifikowano do pracy przy taśmie.

Aby uniknąć zbyt wielu pasujących sloganów, przytoczę tylko jeden. Pamiętaj, życie masz tylko jedno. Spójrz choć przez chwilę na świat realnie. Zrzuć na moment presję szkolnych wyników i wiecznych oczekiwań. Przeanalizuj życiorysy ludzi, którzy coś osiągnęli lub osiągają na twoich oczach. Przeczytaj ich biografie, nawet pobieżnie. Zbadaj, jaki wpływ na to co robią, na ich sukces, ma matura lub jej odpowiednik.

Gdy już się ockniesz, zauważysz, że droga do życiowego sukcesu jest zupełnie inna. Jest trudna, nawet trudniejsza od tej proponowanej.

Wymaga dyscypliny, niezłomności, charakteru, silnej woli i przede wszystkim pomysłu na siebie.

Ale to cię nie ominie, jeśli chcesz w życiu być kimś i osiągać swoje cele. Życ tak jak chcesz tego ty. Robiąc to, co czujesz, że powinieneś robić, a nie realizować oczekiwania innych. Im wcześniej wyrwiesz się ze stada baranków, tym szybciej przestaniesz tracić czas na realizowanie standardowych ścieżek prowadzących prosto w przepaść. Była już epoka agrarna, industrialna, teraz żyjemy w epoce informacyjnej, zaraz będzie kolejna. Nie ma sensu realizować starej rzeczywistości, bo ona już po prostu nie istnieje lub dogorywa. Przygotuj się zatem na nowy, wspaniały etap w życiu, w którym wszystko zależy jedynie od Ciebie.

2017-06-30T16:01:11+00:00
%d bloggers like this: