Kaczyński taki mocny czy opozycja taka słaba? Polska polityka niczym piłkarska Ekstraklasa.

Zbliża się decydująca faza sezonu Ekstraklasy, a więc niedługo poznamy Mistrza Polski. Od kilku już dobrych sezonów, kiedy ligi nie drukują przed jej startem, jest bardzo nieprzewidywalna. Dlatego po wyłonieniu najlepszej drużyny w Polsce często pada pytanie: czy to ten zespół był tak mocny czy reszta faworytów taka słaba? Także w tym roku pewnie od tego nie uciekniemy, obojętnie kto tytuł zdobędzie. Mówię wam to dzisiaj, przypomnijcie sobie to za kilkadziesiąt dni.

Ale ten piłkarski wstęp posłuży mi teraz jako analogia. Bo czy w polskiej polityce od lat nie jest podobnie? Trafne przewidzenie triumfatora wyborów jest prostsze ze względu na istnienie w zasadzie tylko dwóch liczących się obozów. Ale dyskusja o nim toczy się już jednak w podobnym tonie. Wygrywa partia na P, załóżmy P1. I zaraz pojawiają się głosy, że P1 wygrało tylko poprzez słabość i rozbicie partii P2. Ale też idźmy dalej.

Jarosława Kaczyńskiego wiele ludzi, nawet mu nieprzychylnych, określa dobrym taktykiem. I w rzeczywistości, w ostatnich miesiącach tzw. totalną opozycję wykiwał już kilka razy. Czy potrzebował do tego jakichś niewiarygodnych sztuczek?

Z Kaczyńskiego podśmiechujki ludzie robią sobie od dawna. A to, że stary kawaler. Że kota ma zamiast żony. Że ubiera się jak 20 lat temu i myśli, że Twitter to karma dla zwierząt. Że karty złotej nie ma, a nawet i konta w banku. W kontekście ostatniego zdania śmieszne jest to, że nikomu z opozycji protestującej przeciwko wysokim nagrodom pieniężnym dla ministrów nie zapaliła się w tej chwili lampka. Ewidentnie bowiem widać, że pieniądze Jarosława w ogóle nie obchodzą. Nie ma ambicji finansowych, a już tylko i wyłącznie polityczne. To ideowiec. Szalony, ale jednak ideowiec. Jak sami zresztą wszyscy mądrzy co jakiś czas odkrywają, to on rządzi krajem z tylnego siedzenia czy słynnego gabinetu. Więc i on miał prawo ostatecznej decyzji w sprawie premii. I z pewnością nie bał się reakcji nikogo, a już tym bardziej usłużnego mu środowiska. Dlatego taka zagrywka musiała się obrócić przeciwko oponentom. Efektem tego jest cyrk, miny niektórych polityków odwracających teraz kota ogonem.

Oczywiście, obie strony używają argumentów populistycznych, bo ani zbyt wysokie, ani zbyt niskie pensje posłów nie są przyczyną niskiej jakości polskiej polityki.

A jednak na tym polu znów wygrał Kaczyński. Bez marketingowych i nowoczesnych PR-owych sztuczek, nie wysilając się przecież zbytnio. Dołożył kolejną cegiełkę kompromitacji do muru odgradzającego sejm od polityków opozycji. Ten sam Jarosław, w niemodnym garniturze i z katalogiem kotów, najprostszymi metodami kasuje kolejnych wymuskanych, wylansowanych i tak wygadanych w mediach społecznościowych politycznych przeciwników.

Dlatego, gdy za kilka miesięcy znów wygra wyścig o władzę w Polsce, warto zadać sobie to pytanie. Jaki to jest? Mistrz jest taki mocny czy konkurencja taka słaba?

A ja wam powiem. Cała liga. Na śmietnik.

2018-04-12T13:43:59+00:00
%d bloggers like this: